Sławomir Lorenc - tv oraz prasa o mojej twórczości, moje wydane artykuły naukowe
- TVP Warszawa, program "Qadrans kultury" (luty 2015)
(program wspominał moją wystawę Woda i Kamień) - "Aspiracje", pismo warszawskich uczelni artystycznych (nr 42, 2016) str 104-107
![]() |
![]() |
Ten sam artykuł mozna też dziś przeczytać na stronie:
https://ownetic.com/magazyn/2015/maja-piotrowska-tryzno-glebia-powierzchnia-feeria-i-folia
- Katalogi z opisem moich wystaw z Festiwalu Labirynt z lat 2016 i 2019 są dostępne poniżej:
![]() |
![]() |
- Na swoim blogu opisał moją wystawę z 2015 roku Wiesław Rehan:
![]() |
- Wywiad TVP 3 z 2019 roku z moim udziałem jest do obejrzenia na YT gdzie opowiadam o mnie i mojej twórczości artystycznej:
Sławomir Lorenc wydane artykuły naukowe: artystyczne projekty niefotograficzne
Oprócz działaności artystycznej związanej z fotografią realizowałem dwa projekty niefotograficzne i już dwa razy wydałem moje artykuły na temat sztuki współczesnej opisujące zmiany
które dokonują się w polskim świecie sztuki. Są to teksty naukowe wydane przez Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie w książkach pod redakcją Pani profesor Teresy Pękali
- "Dystykcje Estetyczne" w roku 2022, gdzie pisałem o poszukiwaniu nowego świeckiego sacrum.
- "Parergon jako metafora współczesnego świata" w roku 2024, gdzie pisałem o fotografiach nierozstrzygalnych.
Poniżej wklejam spore fragmenty obu artykułów.
Sławomir Lorenc: W poszukiwaniu nowego świeckiego sacrum
W moim tekście, odniosę pojęcia sacrum i profanum do polskiej, katolickiej przestrzeni kulturowej przedstawiając przykłady przemian tych pojęć w polskiej przestrzeni publicznej, szczególnie miejskiej,
specjalny nacisk kładąc na przykłady artystyczne tych przemian. Postaram się pokazać, że nowe, świeckie postaci sacrum dziedziczą niektóre (nie wszystkie) cechy sacrum religijnego. Wskażę na takie
cechy, jak: ograniczenie przestrzenne (oddzielenie miejsca doświadczania sacrum od przestrzeni codziennego, zwykłego doświadczenia), zmiana odniesienia (zjawiska, miejsca, przedmioty sakralne odnoszą
tego, kto ich doświadcza do „innego świata” niż ten, który jest nam dany na co dzień), pełnienie funkcji upamiętnienia tego, co wartościowe i co przeminęło lub jest narażone na zapomnienie.
Sacrum to sfera świętości związana z wierzeniami i obrzędami oraz praktykami religijnymi. Pełni ono funkcję nośnika wartości pomagającego w porządkowaniu życia i w poszukiwaniu jego sensu. Przestrzeń
sakralna jest przestrzenią wydzieloną, odrębną od sfery profanum, choć siedzibą sacrum może stać się wszystko, nawet zwykłe przedmioty, czy przestrzenie. Sacrum jest czynnikiem cechującym wszystkie
religie świata.
Wprawdzie sfera religijnego sacrum z zasady istnieje w silnym oddzieleniu od sfery profanum, ale wskutek procesów desakralizacji w funkcji sacrum często występują zjawiska uznawane za przynależące
do przestrzeni profanum, a w kulturze współczesnej przejawy sacrum i profanum coraz częściej mieszają się ze sobą. Efektem tych przemian jest wyłanianie się nowego, świeckiego sacrum. Ciągłość polskiej
kultury ma tę cechę, że jest ona skonsolidowana, połączona mistyczną więzią ogólnonarodową opartą na wierze chrześcijańskiej. Nie trzeba się z nią wewnętrznie zgadzać, ani popierać, ale - by istnieć
w przestrzeni społecznej tego kraju - trzeba fakt przekonań większości zaakceptować. Należy postępować zgodnie z normami religii katolickiej. Tylko tyle i aż tyle.
Ścierające się dwa społeczeństwa w Polsce: konserwatywne i otwarte różnią się między innymi w swojej interpretacji dzieł artystycznych. Polska jako naród konserwatywny została zauważona od negatywnej
strony w Europie, gdzie kwestie wiary i działalności artystycznej są z powodzeniem oddzielane.
Dowolność interpretacji, przyjmowanie kryteriów i kategorii innych poglądów niż narzucone przez większość społeczną jest surowo oceniana w Polsce, kraju chrześcijańskim i katolickim. Dlatego też młodzi
polityczni performerzy oraz młodzi artyści sięgają po symbole ze sfery sacrum nadając im nowe znaczenia, aby uzmysłowić ludziom powyższą sytuację i potrzebę zasypania społecznych podziałów i przepaści.
Jednym z takich symboli jest tęcza.
Symbol tęczy od wieków był symbolem chrześcijańskim i odbieranym pozytywnie. Gdy jednak środowiska LGBT umieściły tęczę w swoim logo, w Polsce nastąpiło zdecydowane odwrócenie się od tego symbolu
przez hierarchów kościelnych oraz konserwatywnych decydentów politycznych, którzy od kilku lat rządzą w naszym kraju. Ten sześciokolorowy znak został potępiony przez polskich konserwatywnych Katolików.
Budzi to zdumienie, gdyż symbol tęczy dziś jest obecny i często używany w katolickiej kulturze innych krajów, w tym w Kościele katolickim np. w Watykanie. O tym, że Jan Paweł II, polski papież
posługiwał się symbolem tęczy do jednoczenia kultur i narodów konserwatywni Polacy chcą zapomnieć, odrzucić ten fakt, jakby go nigdy nie było. W efekcie próba wkomponowania tęczy w miejską przestrzeń,
jest też skazana w Polsce na niepowodzenie.
Konserwatyzm społeczny bardzo ogranicza wolność artystyczną i wizje interpretacji wiary. Wszystko, co jest stworzone w miejskiej przestrzeni stolicy, podlega surowej ocenie społecznej i religijnej.
Społeczeństwo pilnuje się, by nie przekroczyć granic wyznaczonych przez konserwatywnych zwierzchników kościelnych. Co ciekawe, w kształtowaniu społeczeństwa stolicy wciąż funkcjonują mity kulturowe
i religijne świata sacrum.
Świętym mistycznym sacrum może być wydarzenie religijne, np. śmierć Papieża w 2005 roku. Gdy nagle podano informację o jego śmierci w telewizji, był wieczór. Polska w jednej chwili się zatrzymała,
jak nigdy wcześniej. Kraj ponad podziałami w jednej chwili się zjednoczył się w bólu i cierpieniu. Podobnym wydarzeniem, które połączyło nas Polaków były tragiczne wydarzenia ze Smoleńska w 2010 roku.
Choć chwila, w której się dowiedzieliśmy o wypadku nie była tak podniosła, jak śmierć Jana Pawła II, gdyż istniały już podziały polityczne utrudniające zjednoczenie się społeczeństwa, to w ciągu kilku
dni udało się stworzyć mistyczną wspólnotową atmosferę. To my byliśmy aktorami w teatrze życia świętego. To my nadawaliśmy głębszy sens naszemu istnieniu wygospodarowując nowe dowody na to, że świat
sacrum tworzymy my sami. Istnieje jednak obszar święty, który jest podwaliną całego polskiego katolickiego świata.
Miejskie instalacje - formy nowej sakralności
Projektowanie miejskiej przestrzeni w kraju, w którym dominuje religia, to sztuka wyplątywania się z jej sieci rozmaitych kontekstów, albo – odwrotnie: wplątywanie sztuki w tę przestrzeń, tak by
nie była ona dominantą, aby harmonijnie się z nią zespalała. Jest to trudne zadanie, gdyż konserwatyzm religijny nie pozostawia wiele swobody projektantom i artystom. Większość społeczeństwa,
w naszej polskiej kulturze nie akceptuje odmienności od wypracowanych kulturowo ram i standardów.
Polacy stale szukają form dla doświadczenia wspólnotowego, w którym odnajdą nie tyle ból i cierpienie (takich form mamy wystarczająco dużo), ale które ich zjednoczy, da im radość i nadzieję.
Przestrzenie miejskie ewoluują. Religia staje dziś narzędziem i dla wielu nie jest już rzeczywistym światem mistycznego sacrum. Dlatego szukamy nowych dróg w formowaniu świeckiego sacrum,
które pełniłoby funkcje wspólnotowe. Szukamy wartości wyższych, ale nie w religijnym znaczeniu, tylko w postaci inspiracji dla naszych działań np. w miejskiej przestrzeni. Tworzymy nowe symbole,
wypełniamy je nowymi treściami, by były naszym nowym domem.
Sławomir Lorenc: Fotografie nierozstrzygalne
Widzialność obrazu stanowi fenomen. Różni się znacząco od zwykłego wyglądu jakiejś rzeczy, ponieważ nie jest związana z obecnością rzeczy. Te słowa są dla mnie ważne, gdyż zadaniem moich fotografii
nie jest przywoływanie obecności rzeczy, choć zdaję sobie sprawę z tego, że w fotografii trudno jest całkowicie uniknąć odniesienia do zewnętrznej rzeczywistości. Nie tyle odnoszą się one do tego,
co poza obrazem fotograficznym, ale raczej do tego, co się rozgrywa na powierzchni obrazu. Każdy obraz jest widzialną opozycją obecności i nieobecności widocznej na powierzchni obrazu. Dlatego dla
dalszego rozwoju fenomenu fotografii istotne jest rozumienie odbywające się przy udziale świadomości estetycznej. Świadomość ta musi być kształtowana już na poziomie studium obrazu i ewoluować do
świadomej idei sposobu patrzenia na obraz, do jego interpretacji.
W odbiorze sztuki widz kieruje swoje spojrzenie na powierzchnię obrazu i próbuje skategoryzować dzieło, przypisać mu znaczenie, styl i nadać interpretację widzialnej formie. To, co widzialne nawiązuje
kontakt z widzem, wchodzi w interakcję ze zmysłami widza. Zmysły te szukają jak najprostszego rozwiązania informacyjnego, co niekoniecznie zwiększa czytelność przekazu, gdyż stwarza pole do gry artysty
ze światem. Gry, która polega na ciągłym uwodzeniu i zwodzeniu widza, gry w nieodkryte, choć widoczne, albo gry w ukrywanie widocznego pod postacią między-obrazów.
Aparat fotograficzny nie może być traktowany jako narzędzie duplikowania rzeczywistości; jeśli artysta chce tworzyć sztukę, musi zmieniać potocznie odbieraną rzeczywistość własnym wyobrażeniem
przedstawionego; swoją wolą artystyczną i środkami sztuki sprawować władzę nad światem widzialnym na obrazie. Odtworzenie, zduplikowanie świata widzialnego pozostaje tylko fotografią, a nie sztuką
fotograficzną. Czy fotografując mogę być podejrzany o to, że jestem fałszerzem rzeczywistości, gdyż za pomocą fotografii nie tworzę sztuki wyobrażeń, które są zarezerwowane jakoby dla innych sztuk ,
np. malarstwa czy rzeźby? Czy aby na pewno?
Uważam, że również fotografia ma kreacyjną siłę pobudzania wyobrażeń i wymyka się spod wymogu przedstawiania jednoznacznej prawdy. Czy to fotografia dokumentalna czy artystyczna wizja?
Wprawdzie artysta mógłby widzowi podpowiedzieć rozwiązanie, ale przekaz obrazu artystycznego jest samoistny. To obraz, a nie artysta ma wejść w interakcję w widzem i to obraz ma dowieść swojej wartości.
Nie zgadzam się, że fotografia jest przejawianiem się samej rzeczywistości w odróżnieniu od sztuki, np. malarstwa, które wprowadza iluzję czy światy wykreowane, że fotografia nie jest już w stanie
dodać światu nic nowego. Nierozstrzygalność, wolność interpretacji fotografii dodaje bowiem do utrwalanego na fotografii świata nowy element, który decyduje o jej niepowtarzalności.
W pracy której fotografując własne obute nogi zanurzone w płynącej wodzie, bawię się z widzem w poszukiwanie odpowiedzi na możliwe pytania. Rodzą się one w polu interpretacji: czy zanurzając się w
upływającym czasie, gdzieś dojdę, coś osiągnę? Gdzie jestem ja – twórca zdjęcia? W obrazie fotograficznym czy na zewnątrz niego? Nierozstrzygalność mojej pracy ma charakter performatywny.
Performatywna formuła pozwala mi uczestniczyć aktywnie i realnie w formie tworzenia fotografii. Nie jestem tylko fotografem – odtwórcą biernie przedstawiającym zainscenizowany obraz, ale aktywnie
w nim biorę udział jako element mojego obrazu. Zacieram podział na fotografujący podmiot i fotografowany przedmiot, zapraszam widza do uczestnictwa w performatywnej grze wymiany pomiędzy nimi;
ta gra rozgrywa się już na poziomie nieświadomej identyfikacji .
Zdjęcie jest moim fotograficznym namysłem, w którym zastanawiam się nad pytaniami nierozstrzygalnymi: czy światło może rzucać cień i kim staje się człowiek wobec potęgi przyrody? Czy dominuje nad nią,
czy może jest jej marnym cieniem? A może jest abstrakcyjną formą? Obraz abstrakcyjny nie naśladuje żadnej widzialnej rzeczywistości. Styl jest znaczeniem kształtującym obraz za pomocą widzialnych form.
Te są wykształcone przez narzuconą interpretację, a nie rzeczywistość przedstawienia.
Prawda w sztuce może być sposobem wpajania widzowi określonego widzenia rzeczywistości, sposobem kształtowania widzialnego. Sztuki fotografii nie da się uzasadnić samym odniesieniem do rzeczywistości;
zdjęcie – powtórzę to jeszcze raz - nie jest jej biernym odciskiem. To artysta obecny w fotografii skłania widza do patrzenia na dzieło jego oczami. Owo oddziaływanie może decydować o wartości
artystycznej obrazu fotograficznego.
Fotografia ta stawia przed nami pytanie o tematyczną nierozstrzygalność i performatywny dylemat naszej obecności w tym obrazie. Zanik kolorów ma podkreślać wagę i doniosłość tej chwili i zarazem jest
potwierdzeniem słów Konrada Fiedlera o prawdzie obrazu, który jest prawdą artysty, a nie rzeczywistości. Dochodzimy tu do pytań o to, jak daleko artysta może się posunąć w kreacji swojego świata
artystycznego i czy rzeczywistość oferuje mu nieograniczone możliwości. Jak można i czy można oddzielić obecność samego artysty od obecności jego dzieła?
Temat granic wolności sztuki i obecności artysty podnoszę w ironicznej wersji na fotografii, której tematem jest praca jednego z artystów sztuki ulicznej. Sfotografowałem performans, na której
żartobliwy, ukryty, nieobecny na zdjęciu, a może rzeczywiście niewidzialny, artysta żąda od przechodnia pięciu tysięcy złotych za pozwolenie zrobienia sobie z nim fotografii. Jedynym śladem obecności
tego ulicznego performera są pozostawione buty. Czym jest moja fotografia? Fotografuję pracę innego artysty. Czy tylko ją dokumentuję? Nie tylko, gdyż moje zdjęcie jest moim własnym przekazem.
Sam – jako artysta - jestem niewidzialny, a przecież fotografowany przeze mnie uliczny artysta również jest niewidoczny i deklaruje swoją niewidzialność. Moja fotografia oddziałuje na widza,
staje wobec możliwości różnych interpretacji. Może zastanowić się nad fenomenem obrazu i wartością przedstawienia artysty. Znaczeniem jego pracy, którą włożył w zaaranżowanie tego pokazu.
Pytanie mogłoby dotyczyć też tego, kto jest tym artystą?


